poniedziałek, 12 listopada 2012

Chodzę po lesie i grzybusie.

Znacie kawał o dresie?
Chodzę po lesie i "dre-sie"

     W niedzielne popołudnie wybraliśmy się do lokalnego lasu, o którym usłyszałam od znajomego sąsiada podczas sobotnich zakupów na rynku i narzekaniu (moim) na brak lasów. Sąsiad jest grzybowym pasjonatem! Dzięki niemu też wyrzuciliśmy fałszywe kurki, zamiast ich zjedzenia. Maślaki były ok.
     Las tak pięknie pachniał mchem, grzybami i jesiennymi liśćmi, że nie chciało się z niego wychodzić. W zaniedbanym sadzie koło lasu jabłonka obdarowała nas jabłkami - malutkimi i pysznymi. Ależ piękna słoneczna niedziela!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza