wtorek, 17 sierpnia 2010

Wiosna - przed Salwadorem

Od czterech dni czuć nadchodzącą zmianę. Dyskretnie pojawiają się nowe odgłosy zwierząt lecz przede wszystkim znacznie mniej pada. W zasadzie chyba nie padało przez kilka dni z rzędu. Nie zawsze od 6 jest pełna lampa, ale tym lepiej, bo słońce jest tu bardzo silne. Ta zmiana ma się nijak do widoku pierwszych przebiśniegów i pierwiosnków, ale tu czuć, że ludzie odetchnęli z ulgą. Na mnie też ze słońcem spłynęła nowa energia. Nowe siły i motywacja. Poranki zachęcają do wyskoczenia z łóżka i otwarcia wszystkich okien, by ogrzać ochłodzony nocą dom. Szkoda tylko, że słońce niezmiennie zachodzi o 18, ale wczoraj i po zachodzie, mimo gorącego dnia, temperatura nie spadła gwałtownie, jak to często bywa. Ostatnim odkryciem na rozgrzanie skostniałego ciała jest ćwiczenie żąglerki. Oczywiście latają piłki we wszystkie strony, jak na początkującą przystało, a ja za nimi. Po 10 minutach pot wstępuje na czoło.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza