piątek, 1 października 2010

Kolejny przystanek - BUZIOS

Pobyt w Belo Horizonte udany, bardzo sympatyczna wizyta u Andre w domu. Poznaliśmy rodziców, brata i jego dziewczynę w 4 miesiącu ciąży. Wizyta była miła i dla nas i dla całej rodziny. Brat Andre ma 23 lata, Lindy 22, są studentami i cała rodzina pomaga im i finansowo i wspiera, jednak nie zawsze jest łatwo. Czuć było, że są zmęczeni. Lindy pochodzi z RPA i nie mówi słowa po portugalsku, ani hiszpańsku, na szczęście rodzice znają angielski. Brat Artur studiuje ponad program i pracuje i jest wykończony, Lindy boi się porodu. Odnieśliśmy wrażenie, jakby nasz pobyt wniósł w życie tej rodziny trochę światła. Było to bardzo miłe odczucie. Przyjęli nas bardzo ciepło i choć mięliśmy dużo więcej atrakcji niż w Capao i kompletnie zaburzony wywrócony rytm dnia, był to udany tydzień.
Zwiedziliśmy odpowiednią i zupełnie wystarczającą liczbę atrakcji, tj: halę targową, Plac Wyzwolenia, Ouro Preto - zabytkowa exstolica, zespół galerii sztuki współczesnej - była posiadłość, pełna niezwykłych ogrodów i architektury. Pozostły czas spędziliśmy aktualizując się internetowo. Połowa programów zmieniła się dość drastycznie w przeciągu 4 miesięcy!!! Najedliśmy się sera, mięsa i wędlin.
Teraz, jesteśmy w Buzios, 180km na wschód od Rio de Janeiro, uroczy półwysep nad oceanem Atlantyckim. Wspaniale wrócić nad morze. Wilgotność i temperatura mocno rozleniwia, ale i relaksuje. Jesteśmy sami w dużej willi rodzinnej koleżanki Matiego, która przyjedzie prawdopodobnie jutro, w sobotę. Bruna zajmuje się kajakami i może popływamy trochę na kajakach, których zapach wdychamy już trzecią noc, bo składowane są tuż przy oknie naszego pokoju. Kompletnie odmienna gama zapachowa, w wyższej wilgotności mocniej odczuwalna. Chodzę i wącham bez ustanku..
Zostaniemy tu jeszcze najdłużej tydzień i potem kierunek Curitiba, prawdopodobnie lot z Rio, więc mam nadzieję, że Mati zobaczy to urocze, ogromne miasto.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza